JEŚLI O TOBIE ZAPOMNĘ, STANĘ SIĘ KIMŚ INNYM

„Stoją w ciemnym ogrodzie. Mokra trawa klei się do stóp. Dziadek ma na sobie niebieski szlafrok. Wskazuje na niebo. Pamiętam, kiedy pierwszy raz ktoś chodził po księżycu, dziwne uczucie, że on był tam na górze, a ja tu na dole. Ona patrzy na żółty skrawek, a potem w noc. Chciałabym pozbyć się ciężkości. Fruwać. A ja nie, ziemia jest najcenniejszą rzeczą jaką mamy. Nie boisz się? On kładzie ciężką rękę na jej głowie. Grawitacja trzyma mnie w miejscu. Za jakiś czas i tak przeniosę się na górę. Przez moment milczą i patrzą na gwiazdy, które zapalają się i gasną. Będę wtedy stać tu na dworze, mówi ona, i powiem moim wnukom, pomyślcie, on tam fruwa w górze, a my stoimy tu na dole.”

Fragment książki

Opis

Ida Linde – ur. 1980 w Umea. Szwedzka pisarka, poetka, autorka dramatów. Zadebiutowała w 2006 r. tomem wierszy Maskinflickans testamente (Testament mechanicznej dziewczynki). W 2009 r. ukazał się zbiór prozy poetyckiej Om jag glömmer dig blir jag en annan (Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym), a dwa lata później, w roku 2011, powieść En kärleksförklaring (Wyznanie miłości). Jej wiersze, w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej, drukowane były w czasopismach Portret, Tekstualia i Rita Baum oraz prezentowane w ramach projektu „Wiersze w metrze” w Warszawie. Ida Linde mieszka z rodziną w Sztokholmie.

Justyna Czechowska – ur. 1979 w Lublinie. Tłumaczka z języka szwedzkiego, literaturoznawczyni, animatorka kultury, autorka artykułów, antologii i wywiadów. Mieszka w Warszawie.

Trójkowy znak jakości – Marzec 2015 -> czytaj więcej

Książka miesiąca Radia Kraków – Luty 2015

www.tylkodobreksiazki.pl

Informacje dodatkowe

Autor

Ida Linde

ISBN

978-83-63056-95-7

Przekład

Justyna Czechowska

Wydanie

II

Cena

39 zł

Recenzje

„Przepiękna, mała, ważna, oszczędna, wspaniała pod każdym względem książka o miłości i konieczności pogodzenia się i przechodzenia przez proces żałoby. Żegnanie się z tymi, których kochaliśmy najbardziej, po to żeby nabrać siły i płynąć w swoje dorosłe życie.”

Anna Marchewka

 

Jest tu dokładnie tyle słów, ile potrzeba. Jest spokój i wyczuwalne pod skórą napięcie.

Michał Nogaś, Audycja „Do południa”, polskieradio.pl

posłuchaj

 

Świetna, paraboliczna opowieść o życiu i śmierci, o dorastaniu i o bólu rozstania, o radości z życia i fizyczności ubierania.

Paulina Małochleb, krytykanaostro.blogspot.com

czytaj więcej

 

Ida Linde bardzo szybko zajmuje wyobraźnię. Długo też w niej pozostaje, bo te proste z pozoru sceny i mało dynamiczne opisy, dają możliwość zakotwiczenia się w pamięci na stałe. Lubię takie kameralne książki o mocnym przekazie. Lubię, jak zostawiają we mnie ślad. Nawet w kolorze blue…

Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com

czytaj więcej

 

Niewielka objętościowo opowieść powinna przytłaczać ciężarem tematu. A jednak nad tym, co nieuniknione i co za chwilę przyjść musi, unosi się aura zgody na to, co jest tu. Bo to, kim jesteśmy, jest zanurzone w przeszłości i wychylone ku przyszłości. Najtrudniej jest być teraz. Po prostu.

Wyliczanka, martinwoolf.blogspot.com

czytaj więcej

 

Kiedy nachodzi jesień, przebieram stos książek zgromadzonych przy łóżku i zastanawiam się, które z nich podać dalej, a które zostawić w biblioteczce, aby towarzyszyły mi później w przeprowadzkach i podróżach. W tym roku najgłębiej zapadł mi w pamięć impresywny portret dziadka dziewczynki nazywanej przez niego samego Lisim Oczkiem (vide: relacja Lisa i Małego Księcia), w którym dziadek pali mentolowe papierosy, udając samolot, biega z wnuczką po karczowisku, nadaje nazwy pniom drzew, przypomina imiona chrząszczy: wykarczaka sosnowego i żerdzianki szewca, ogląda kolekcję zakładek do książek, zrywa jarzębinę, gotuje barszcz czerwony. Wszystkie te obrazy pochodzą z pięknej książki szwedzkiej pisarki Idy Linde „Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym” przełożonej na język polski przez Justynę Czechowską.

Sensualna i emfatyczna proza poetycka zbudowana z sekwencji nakładających się na siebie scen na długo pozostaje w pamięci, tym bardziej że świetnie uzupełniają ją rysunki Zosi Dzierżawskiej. Na okładkę szwedzkiego wydania redakcja wybrała obraz „Sonja” (1928) Christiana Schada przedstawiający zamyśloną, ubraną na czarno kobietę w kawiarni. Bohaterką książki Linde jest Larsson, która przyjeżdża na prowincję czarnym samochodem w poprutych dżinsach, aby opiekować się umierającym dziadkiem. Kobieta zajmuje pokój gościnny na piętrze w domu nad jeziorem, pomiędzy sypialnią dziadków a niebieską łazienką. Na parterze znajduje się duży pokój z pianinem i zegarem, który trzeba codziennie nakręcać. Zbliża się jesień. „Liście na ziemi jak kołdra czerwona i żółta”, wiatr wieje. Bohaterka, wiedząc o zbliżającej się śmierci dziadka, cierpi na bezsenność, wstaje, pali w sieni jego mentolowe papierosy, idzie ścieżką w stronę jeziora.

Uświadomi sobie, że śmierć nie pochodzi z zewnątrz, z niepoznanych zaświatów, ale jest częścią nas samych. Wpisana w ciało czai się w kroplach krwi i cierpliwe psuje człowieka od środka. A czas? „Czas jest kreską na gzymsie”, zawsze go brakuje, aby nasycić się bliskimi, życiem, przeżyć i spamiętać najistotniejsze. Dla wrażliwej i bardzo intensywnie reagującej na świat Larsson ważne są rozmowy, dotyk, czułość, przytulanie, zapach, barwa głosu, wspólne gotowanie i zmywanie naczyń. Larsson pragnie zachować zapach dziadka, używa pod prysznicem jego kosmetyków, chodzi w jego polarze, naśladuje gesty, głaszcze go po policzku, otwiera sekretarzyk i ogląda stare zdjęcia. Na jednym z nich „dziadek stoi z babcią we fraku, włosy gładko ułożone z przedziałkiem”. Wszystkowidzący narrator odtwarza jej wrażenia, unikając czasowników. W eliptycznych zdaniach koduje gesty dziadka, przeglądającej się w nim Larsson i niedawno zmarłej babci. Różne wersje bliskich pojawiają się w zapamiętanych powiedzonkach, rymowankach, wierszach, fragmentach piosenek, w melodiach i biologicznych śladach, takich jak krople krwi, żółte plamy po moczu w brodziku. Wnuczka czuwa przy dziadku, robi mu zastrzyki, nasłuchuje jego oddechu i chrapania pod drzwiami pokoju, w końcu znajduje go martwego około wpół do piątej.

Na marginesie dodam, że szwedzki tytuł książki, który jest jakby gotowym epitafium, brzmi moim zdaniem jeszcze piękniej niż polski: „Om jag glömmer dig blir jag en annan”. Słowo „glömmer”, zapomnieć, kojarzy mi się z angielskim „gloom”, mrokiem. Jakby proces zapominania nie był wcale konsolacją przynoszącą ulgę i zbliżał nas do ciemności.

Wioletta Grzegorzewska, Gazeta wyborcza

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „JEŚLI O TOBIE ZAPOMNĘ, STANĘ SIĘ KIMŚ INNYM”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *