Boskie i ludzkie – Jerzy Łanuszewski – GILDIA.PL

Pół roku temu wydawnictwo Lokator opublikowało Fabrykę Nicolasa Presla, a już w tym miesiącu na półkach księgarskich zagościła Boska kolonia, kolejny opasły album tego niepospolitego artysty.

Fakt wydawania przez Lokatora komiksów Nicolasa Presla (na grudzień zapowiedziany jest kolejny –Syn swojego ojca) można śmiało uznać za jedno z wydarzeń roku. Boska kolonia potwierdza dobre wrażenie – to jego kolejny bardzo udany album, zarówno pod względem fabularnym, jak i artystycznym. Bez mrugnięcia okiem pragnę polecić go wszystkim, którzy w opowieściach obrazkowych szukają nie tylko rozrywki, ale też bardziej ubogacających doświadczeń.

(więcej…)

Boska kolonia – Katarzyna Krawczyk – SZUFLADA.net

Presl w fenomenalny sposób obnaża prozaiczność przemocy. Religijne dogmaty dają bohaterom pewne przekonania etyczne, które powinny definiować ich moralność. W rzeczywistości religia i tradycja wyznacza bardzo wyraźną granicę pomiędzy ludźmi (nami) i nieludźmi (tymi obcymi). My znamy zasady, obyczaje, mamy kulturę, jesteśmy dobrze wychowani. Wierzymy w boga (w naszym przekonaniu tego jedynego i prawdziwego) i jesteśmy posłuszni jego nakazom. Oni to nieokrzesane dzikusy, pozbawione kultury, właściwie zwierzęce. Odczłowieczenie pewnych grup pozwala na odebranie im praw i niewolenie ich, gdyż oni nie czczą naszego boga i nie wyznają naszych zasad, więc czemu miałby się one do nich odnosić. Gotowość do przemocy wywodzi się z poczucia wyższości i wtedy najbardziej przyziemna uraza może doprowadzić do okrucieństwa.

Stosowanie szoku kulturowego jako narzędzia fabularnego nie należy do rzadkości, ale wcale nie tak łatwo zrobić to umiejętnie. Częste popadanie w skrajności – prześmiewcze czy wręcz ksenofobiczne traktowania obcych zwyczajów lub topos „szlachetnego dzikusa” – powoduje, że twórcy ślizgają się po powierzchni problemu nie pokazując wcale jego złożoności. Autor „Boskiej kolonii” radzi sobie z tym zagadnieniem fenomenalnie. Zderzenie cywilizacji młodzieńca z kompletnie odmienną kulturą zostało pokazane w przejmujący sposób. Bohater nie jest ani obrzydliwie arogancki – nie jest od początku gotowy by traktować z góry rdzenną ludność. Nie fascynuje go odmienności – nie chce zgłębić obcej kultury i stać się przez to bardziej oświeconym człowiekiem. Próbuje dopasować inność do własnych wzorców kulturowych, a to nigdy nie jest najlepsza strategia.

CZYTAJ całość na SZUFLADA.NET >>>

FUTU #10 – ULA JANKOWSKA – KSIĘGA NIEPOKOJU

 

Sara Nowicka – OKRUCHY ZBIOROWEJ CODZIENNOŚCI – ArtPapier.com

Problem pamięci dotyczy nas wszystkich. Z jednej strony neurotycznie staramy się ocalić okruchy dobrych wspomnień, fotografując, prowadząc dzienniki czy zbierając pamiątki. Z drugiej mamy świadomość, iż zapominanie rzeczy traumatycznych czy nieważnych pozwala nam zachować równowagę psychiczną i myśleć o przyszłości. To dotyczy pamięci indywidualnej, kiedy zaś mówimy o pamięci zbiorowej, przed oczami stają nam wszystkie polityczne debaty odbywające się w naszym kraju, w których jako wspólne nam wspomnienia są wskazywane wojny, okupacja czy komunizm. „Pamiętam że. To, co wspólne I” Georges’a Pereca staje w kontrze do takiego pojęcia kolektywnej pamięci. Autor zebrał 480 błahych wspomnień dotyczących lat 1946-1961. Znajdują się wśród nich rymowanki, dziecięce gry słowne, nazwiska bohaterów zapomnianych już  filmów czy afer, sportowców, polityków czy szczegóły dotyczące ówczesnej topografii Paryża. Dzięki temu udaje się mu, jak to określa autor przekładu Krzysztof Zabłocki, dotrzeć do „pulpy życia” (s. 137), tych ulotnych, ignorowanych zjawisk, które są równie ważnym budulcem naszej osobowości jak doniosłe zdarzenia.

Georges Perec był do niedawna znany w Polsce przede wszystkim jako autor „Życia instrukcji obsługi” i członek eksperymentalnej grupy OuLiPo. Dzięki wydawnictwu Lokator i jego Serii Potencjalnej czytelnik może poznać dzieła zmarłego przed trzydziestu laty autora i jego wyjątkowe podejście do pisania. Perec był bowiem ratownikiem codzienności i podzwyczajności (franc. infra-ordinaire). Jako niedoszłego socjologa interesował go opis prozaicznych rzeczy i zjawisk, które są ignorowane przez ludzi, mimo tego, że stanowią najznaczniejszą część ich życia. W wydanym w zeszłym roku zbiorze esejów „Urodziłem się. Eseje” poznajemy Pereca jako klasyfikatora, próbującego podzielić świat według kodu i panicznie bojącego się zapomnienia czegokolwiek, co na jego życie się złożyło (stąd też skrupulatne opisy posiłków, rzeczy znajdujących się na biurku itd.).

(więcej…)

Andrzej Ciszewski – NIEMY DIALOG – ArtPapier.com

Francuz Nicolas Presl, niegdysiejszy kamieniarz spełniający się w tworzeniu graficznych historii, przedstawia w „Fabryce” dramatyczne losy chłopca, który – uciekając przed nazistowską łapanką – znajduje nieoczekiwaną pomoc u pracownika zakładu produkującego bomby. Enigmatyczny mężczyzna z sobie tylko znanych powodów decyduje się uratować życie niedoszłej ofierze, ukrywając ją w maszynowni tytułowej placówki. Nacechowana ujmującą tkliwością oraz poczuciem odpowiedzialności więź łącząca małego bohatera z jego opiekunem z każdym dniem coraz bardziej przypomina relację między ojcem a synem. Ale ciążące nad nimi dziejowe fatum nie pozwala o sobie zapomnieć.

Utrzymany w czarno-białej tonacji album twórcy „Boskiej kolonii” to jedna z najciekawszych (o)powieści graficznych ostatnich lat, całkowicie bazująca na „niewerbalnych” środkach wyrazu. Charakterystyczna kreska Presla, inspirowana kubistycznym stylem Pabla Picassa oraz karykaturalną manierą George’a Grosza, doskonale łączy się z dramaturgicznym wymiarem dzieła, będącego (pełnym symbolicznych tropów) studium bezdusznej machiny totalitaryzmu oraz epokowego doświadczenia Holokaustu. Przede wszystkim jednak to zaproszenie do filozoficznej refleksji na temat Innego jawiącego się jako ucieleśnienie moralnego imperatywu, apelującego o akt szeroko rozumianego miłosierdzia.

(więcej…)

Katarzyna Kubisiowska – Radio Kraków

„Fabryka“ to picture book czyli historia opowiedziana wyłącznie za pomocą rysunków. Przywykliśmy do tego, że tego rodzaju książki są adresowane do dzieci, ale akurat odbiorcą tego tytułu powinien być człowiek na tyle dorosły, aby miał przynajmniej ogólne pojęcie o historii świata. Rzecz bowiem dotyczy Holocaustu. Pierwsze skojarzenie po oglądnięciu „Fabryki“ nasuwa się z holocaustem Żydów w trakcie II wojny światowej. Ale mechanizm eksterminacji zawsze jest ten sam, więc „Fabryka” może dotyczyć każdej inne zagłady – Indian, Ormian, Chorwatów, czy Tutsi.
[…]
Słowo „zachwyt” używam o tyle z rezerwą, bo zawsze budzi ono protest gdy mówi się o ludobójstwie.
 Ale zachwyt w przypadku świata wykreowanego przez Presla wiążę się z głębokim przejęciem – zwyczajnie się wierzy w opowiedzianą przez niego historię.

Katarzyna Kubisiowska – TOMY I TOMIKI – Radio Kraków

Dwutygodnik.com – Sposoby milczenia – Marceli Szpak

„Fabryka” Nicolasa Presla to jego pierwszy komiks wydany w Polsce.Prawie dwieście stron prostej fabuły opowiedzianej za pomocą wysmakowanych środków. Presl, który tworzy opowieść o anonimowym totalitaryzmie i decyduje się ją opowiedzieć bez słów, jawi się jako scenarzysta w pełni świadomie wykorzystujący popkulturę, by stworzyć świat, w którym wszystko jest od razu czytelne. Historia o Przeciętnym Szarym Człowieku, który ratuje Odmieńca z łap Opresyjnego Systemu, zbudowana jest na kliszach i cytatach rozpoznawalnych pod każdą szerokością geograficzną, zrozumiałych ze względu na to, że popkultura od co najmniej stulecia opowiada o totalitarnych prześladowaniach za pomocą bardzo podobnych, zunifikowanych środków. Opresyjny system Presla składa się więc z: prześladowania odmieńców (Kafka, Golding, X-Meni), niszczenia sztuki („Fahrenheit 451”, „Equilibrium”, „Uśmiech” Raya Bradbury’ego), donosicieli na każdym kroku, bezwzględnych żandarmów i niemrawych mas społecznych, niezdolnych do buntu, zatrudnionych w wszechogarniającej Fabryce („Metropolis”, „Dzisiejsze czasy” Charliego Chaplina). Fabryka, aby czytelnik nie miał już żadnych złudzeń, produkuje Zło (w postaci bomb).
[…]
(więcej…)

FABRYKA – Katarzyna Krawczyk – Szuflada.net

W totalitarnym świecie wszystko i wszyscy muszą być pod kontrolą. Żeby ułatwić sobie nadzorowanie społeczeństwa, władza dąży do uniformizacji. W sytuacji, gdy wszyscy powinni być jednakowi, łatwiej wychwycić tych, którzy nie pasują i nie potrafią się dostosować. Najpierw trzeba usunąć osoby, których fizyczną odmienność widać na pierwszy rzut oka. Wygodnie odczłowieczyć takich innych, zrzucić na nich winę za represje aparatu państwowego. W ten sposób pozostali będą mieli jasno określonego wroga i nadzieję, że wraz ze zniknięciem „odmieńców” życie wróci do normalności. Sfrustrowana ludność obraca się przeciw słabszym, w świecie „Fabryki” są to osoby o sześciu, a nie pięciu palcach. Nie każdy jednak gotowy jest pójść tym skrótem myślowym.

Pracownik olbrzymiej wytwórni pocisków rakietowych przypadkiem spotyka uciekającego przed żandarmerią chłopca. Mężczyzna wie, dlaczego władza próbuje dopaść dziecko i dlatego, a może mimo wszystko, mu pomaga. Nie znamy motywacji tego robotnika. Czy kiedykolwiek zastanawiał się nad sytuacją w kraju i doszedł do wniosku, że taka polityka jest z gruntu zła? A może to zwykła litość, wywołana faktem, że pomocy potrzebował na oko dziesięcioletni podrostek?

(więcej…)

Prześladowania bez słów – Tomasz Pstrągowski – Komiksomania.pl

Czy za pomocą niemego komiksu można opowiedzieć o absurdzie nazizmu? Nicolas Presl udowadnia, że można. Jego „Fabryka” to przerażająca opowieść o mechanizmach, które prowadzą do prześladowań i ludobójstwa. Nie jest to jednak dokumentalna historia o przedwojennych Niemczech, ale paraboliczna powieść graficzna, którą czytelnik musi rozszyfrować sam.

Presl opowiada historię, która mogłaby się wydarzyć nie tylko w III Rzeszy – także w Ruandzie, Kambodży, ZSRR, a nawet w okupowanych przez Niemców Polsce, Francji czy Holandii. Oto chłopiec o sześciu palcach, żyjący w kraju, w którym ta fizyczna deformacja oznacza śmierć. Uciekając z ulicznej łapanki trafia na zwykłego robotnika, typowego everymana, nie interesującego się polityką. Z nieznanych nam przyczyn robotnik pomaga chłopcu i ukrywa go w olbrzymiej fabryce uzbrojenia. A następnie robi wszystko, by uratować mu życie.

Prześladowania bez słów – Tomasz Pstrągowski – Komiksomania.pl>>

(więcej…)

Łukasz Wróbel – Złote runo nicości – Kultura Liberalna

Georges Perec
Urodziłem się. Eseje
Wyd. I, LOKATOR
Kraków 2012

„Pamiętam jak powiedziano mi, zanim się z nim zetknąłem, że Georges Perec lubi się zdrowo pośmiać. Człowiek, którego poznałem, był pełen rozpaczy, ale w towarzystwie rzucał kalambur za kalamburem, nerwowo, nieomal kompulsywnie” – wspominał przed laty Harry Mathews. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten lapidarny konterfekt chwyta zasadniczą, acz nie zawsze zauważalną cechę pisarstwa francuskiego twórcy. W nader rozmaitych książkach Pereca rygor formalny jest bowiem lekiem na pustkę tego, co rozciąga się poza nim, zaś nieskończona mnogość językowych konceptów – geometryczną odwrotnością bezdennej rozpaczy. Nadorganizacja formalna sąsiaduje z otchłanią szaro-codziennie znikliwych doświadczeń, a nagromadzenie nazw przedmiotów i szeregi wyliczeń są sposobem bycia rzeczy materialnych. Jeśli dziwne i zaskakujące to pisarstwo, to właśnie mocą sprawczą fundujących je konceptów, performatywną siłą świadomego do bólu gestu twórczego.

Przymus i wolność × Pustka i konieczność

Dziesiątego stycznia 1959 roku odbyło się w Paryżu zebranie redakcji pisma „Arguments”, podczas którego głos zabrał Georges Perec. Opowiadał o swoich niedawnych doświadczeniach spadochroniarza we Francuskich Siłach Zbrojnych, o swoim kolejnym – piątym lub siódmym skoku. Wspominał, że jakkolwiek wykonywał dobrze sobie już znane gesty i czynności, bał się i często ten lęk był o tyle bardziej obezwładniający, że dotyczył tego, co już znane. „Bałem się nawet bardziej, bo wiedziałem, co będzie dalej – mówił. – Wszyscy podchodzimy do drzwi. Im bliżej nich jesteśmy, tym mniejszą mamy świadomość. To, co pozostaje, to ta chęć, chęć wyrwania się z marazmu… (…) W pewnym momencie stoimy przed pustką. Stoimy przed drzwiami, a czterysta metrów pod nami jest… czterysta metrów pod nami jest ziemia, czyli nie ma nic. Pod nami nie znajduje się nic. I musimy skoczyć. (…) …nie możemy szukać schronienia na przykład w nihilizmie, albo nawet w intelektualizmie (…) Stoimy przed pustką i nagle musimy skoczyć. (…) Musiałem skoczyć, rzucić się w przestrzeń, aby przekonać się, że mogło to mieć jakiś sens, konsekwencje, o których nawet sami nie wiedzieliśmy”.

KULTURA LIBERALNA>>> 

(więcej…)