Archiwum autora: wydlok

PIĄTKA Z LITERATURY – Nicolas Presl – Orientalizm/Szczęśliwi, którzy…

Cover_szczesliwi_www_front

Szymon Kloska i Tomasz Pindel – z nosami zawsze w książkach, nigdy nie trzymając rąk przy sobie, tylko na okładkach, nie spuszczając oczu z linijek tekstu, sercem i rozumem nieustająco po stronie literatury – zapraszają w każdy poniedziałek od 16:00 na godzinę z Piątką z literatury. Co tydzień pięć ciekawych książek.

 14.06 wakacyjne kierunki

Komiksy: Nicolas Presl – Orientalizm / Szczęśliwi, którzy…

https://www.rmfclassic.pl/program/Piatka-z-literatury,179,s,44532.html

logo-rmf-classic

 SŁUCHAJ >>>

METAMORFOZY NASZE POWSZEDNIE – MICHAŁ CZAJKOWSKI – DWUTYGODNIK

OriginalPhoto-629727153.696643W kolejnych powieściach graficznych Nicolas Presl sięga do coraz głębszych warstw rzeczywistości, żeby pokazać, jak bardzo się mylimy, kiedy sądzimy, że mamy nad czymkolwiek kontrolę

Jeden świat, wiele barw

 

W wydanym niedawno po polsku „Orientalizmie” Presl sięga po kolor, żeby jeszcze bardziej skomplikować przedstawienie relacji człowieka ze światem. Historia rozgrywająca się w Anatolii obejmuje dwa wątki – rodzącej się miłości między pasterzem a mieszkającą w pobliżu dziewczyną oraz pary turystów, którzy jeżdżą po okolicy i fotografują, co się da. Uważne zastosowanie czerwieni i błękitu zmusza do spojrzenia na tę samą przestrzeń z różnych perspektyw.

W nowym komiksie Presla mamy do czynienia ze światem oplecionym siecią często niemożliwych do zrealizowania oczekiwań. W codziennym życiu postaci krzyżuje się tu wiele różnych porządków, oddawanych dzięki wykorzystaniu zróżnicowanych barw. Ten religijno-obyczajowy zmusza do zachowywania się w skodyfikowany sposób: przymierzania swojej tożsamości do wyobrażenia, kim ma być człowiek i do czego powinien dążyć. Porządek historyczny objawia się z kolei w symbolach czasu historycznego, który wdziera się w cykliczne życie i zwyczaje ludzi żyjących według wymogów środowiska naturalnego. Ze swoimi oczekiwaniami konfrontują się też turyści fotografujący to, co uważają za lokalny folklor – nie tylko nie starają się zrozumieć rzeczywistości, w której się znaleźli, lecz także starają się zastąpić ją swoim wyobrażeniem na temat tego, jak ona wygląda. Zdjęcia utrwalają poznane przed podróżą stereotypy, pozwalają poklepać się z zadowoleniem po ramieniu i pomyśleć „to dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam”. Dotyczy to także mieszkających w tym miejscu osób – ich obraz jest spłycony, zakrzywiony, przefiltrowany przez uprzedzenia cudzoziemców, kuszący obietnicą prostych odpowiedzi na trudne pytania…

dwutygodnik_logo

Czytaj całość >>>

Andrzej Ciszewski, BARWY (NIE)SZCZĘŚCIA (ORIENTALIZM/SZCZĘŚLIWI, KTÓRZY…)

ORIENTALIZM_front
Antymilitarna w swej wymowie „Fabryka”, poruszająca problem zagłady Innego „Boska kolonia”, reinterpretujący historię grecko-rzymskiego bóstwa „Priap” czy zajmujący się tematem kryzysu tożsamości „Syn swojego ojca” to utrzymane w czarno-białej poetyce opowieści graficzne autorstwa Nicolasa Presla: urodzonego w Vendée scenarzysty i rysownika doskonale odnajdującego się w konwencji komiksu niemego.

Krakowska oficyna Lokator konsekwentnie promuje jego twórczość w naszym kraju (za co należą się słowa uznania), proponując tym razem dwa nietuzinkowe utwory, w których gustujący w formalnej oszczędności francuski artysta (którego kreska czerpie z tradycji kubistycznego dorobku Pabla Picassa i prac George’a Grosza) z powodzeniem wprowadził kolorystyczne dominanty będące nośnikami dodatkowych znaczeń.

W „Orientalizmie” Presl przedstawił historię anatolijskiego pasterza, który zakochuje się w dziewczynie pochodzącej z konserwatywnej muzułmańskiej rodziny. Walcząc o swoje szczęście, młodzi bohaterowie decydują się na ucieczkę do Stambułu, a w podróży ich nieoczekiwanymi sprzymierzeńcami zostaje para turystów, skrzętnie dokumentująca otaczającą ich „orientalną” rzeczywistość za pomocą aparatów fotograficznych.

Autor wprowadził do recenzowanego utworu dwie barwne dominanty: czerwień i błękit. Pierwszy z kolorów dotyczy ludzi, obiektów i przedmiotów uwiecznianych przez obcokrajowców, będąc również oznacznikiem dla tych elementów rzeczywistości świata przedstawionego, które mogą być percypowane jako coś odmiennego, obcego, egzotycznego. Motocykl pasterza, ciągnik, herbata w szklance, soczysty kawałek arbuza, bańki na mleko, dywanik do modlitw, chusta dziewczyny czy siodło dla osła to swoiste artefakty, które z punktu widzenia turysty mogą wydawać się czymś „orientalnym”.

Owa dominanta z jednej strony będzie sygnalizowała zmatrycowane spojrzenie przybysza (niepotrafiącego uwolnić się od swojego stereotypowego wyobrażenia Wschodu), z drugiej – będzie symbolem przemilczanego problemu (krew ojca), traumy (buty należące do zmarłego rodzica), pożegnania (gdy pasterz opuszcza wioskę pozostawia w niej swojego psa – pupil początkowo rysowany był czarną kreską, teraz jest w całości czerwony), wyobcowania (czerwone są napisy widniejące na billboardach wielkiego miasta, ale także taką barwę ma tłum ludzi, w którym przez chwilę gubi się ukochana pasterza).

Z kolei błękit dość jednoznacznie będzie kojarzył się tu ze sferą sacrum (wnętrze meczetu, pamiątkowy talizman zwany okiem proroka), intymnością (zjawy pojawiające się w pokoju protagonistki) i zapowiedzią zmiany (morskie fale). „Orientalizm” to przesycona poetycką nutą opowieść o walce tradycji z nowoczesnością, o (nie zawsze) spełnionych nadziejach oraz o poszukiwaniu własnej drogi w świecie, w którym bycie obcym wcale nie musi oznaczać bycia innym.

Warto jednak pamiętać, że oszczędne eksperymenty z kolorem ukazane na kartach „Orientalizmu” ustępują pola feerii barw, jaką Presl wykorzystał w (chronologicznie wcześniejszym, lecz u nas wydanym dopiero teraz) albumie „Szczęśliwi, którzy…” będącym opowieścią o poszukiwaniu spełnienia i przezwyciężaniu traumy.

Akcja utworu rozpoczyna się na lotnisku (malowanym niebieską linią), gdzie poznajemy – prezentowaną w analogicznym kluczu kolorystycznym – bohaterkę oczekującą na samolot. Trzymając czerwony bilet i pijąc brązową kawę, bohaterka wydaje się całkowicie wyobcowana z korowodu postaci (pozbawionych twarzy zastąpionych pustym polem zachęcającym do wklejenia w tym miejscu portretowej fotografii). Przynajmniej do momentu, gdy w poczekalni dosiada się do niej widniejąca na okładce małpa, z którą protagonistka nawiązuje nić porozumienia.

Tym samym Presl wprowadza do utworu kilka sekwencji retrospektywnych obrazów, za pomocą których rekonstruujemy okoliczności, w jakich kobieta zdecydowała się na lot do Afryki. Z ciągu niemych kadrów możemy wywnioskować, że jej tragicznie zmarły ukochany był (najprawdopodobniej) lekarzem zaangażowanym w misję humanitarną powiązaną z testowaniem nowego leku na trapiącą populację kontynentu chorobę (symbolizowaną przez brązowe paciorki wydobywające się z ciał autochtonów).

Lot do Afryki może zatem wiązać się z próbą zrozumienia idée fixe zmarłego partnera, od którego – czego również dowiadujemy się z retrospekcji – bohaterka zaczęła się emocjonalnie oddalać. Pobyt bohaterki w obcym kulturowo miejscu Presl ukazuje w sposób, w jaki później wykorzysta w „Orientalizmie”: kobieta percypuje rzeczywistość za pośrednictwem obiektywu aparatu, a jej kolorystyczny profil wyróżnia ją spośród delirycznego tłumu Innych.

Symultanicznie autor zawiązuje drugi wątek opowieści, dokumentując perypetie biznesmena reprezentującego kompanię górniczą. Nałogowo ćmiący papierosa oraz ochoczo zaglądający do kieliszka mężczyzna (zarówno dym, jak i alkohol zyskuje w tym komiksie chorobliwą barwę żółtozieloną) rysowany niebieską kreską zdecydowanie odcina się od dominującej wszędzie czerwieni skutecznie podgrzewającej już i tak wysoką temperaturę prezentowanej historii.

Chwilę wytchnienia paradoksalnie przynosi protagoniście pobyt w biurze (kojąca dla oka zieleń wykorzystana została także w scenach ukazujących pobyt bohaterki w hotelu), gdyż willa z basenem (wypełnionym chłodnym błękitem) okazuje się miejscem kolejnego wykluczenia: widzimy, że małżeństwo bohatera przechodzi poważny kryzys, a dzieci przyjmują powrót ojca z jawną obojętnością.

Błękit czapek, koszulek i gadżetów firmy AMC, której mężczyzna jest reprezentantem, staje się nie tylko symbolem zagranicznego kapitału, ale i dobrotliwego oblicza neokolonizacji zestawionego z czernią rewolweru oferowanego protagoniście przez jednego z jego współpracowników. Ta sama czerń będzie charakteryzowała wykrywacz metalu, którym skontrolowana zostaje protagonistka przed rozpoczęciem podróży, oraz karabiny AK-47 pojawiające się w finalnej części opowieści. Niezmiennie jednak czerń symbolizuje tu kontrolę, opresję i realne zagrożenie przemocą.

Jak nietrudno zgadnąć, w pewnym momencie ścieżki turystki i biznesmena przetną się ze sobą, owocując efemerycznym spotkaniem, które stanie się ubogacającym doświadczeniem przynajmniej dla jednej ze stron. Nawiązując w tytule swojego komiksu do wiersza XVI-wiecznego poety Joachima du Bellaya, Presl przypomina, że powrót do domu po długiej i żmudnej podróży wcale nie musi przynieść ukojenia: szczególnie gdy poszukujemy szczęścia kosztem innych ludzi.

Nicolas Presl: „Orientalizm” („Orientalisme”). Lokator. Kraków 2020.
Nicolas Presl: „Szczęśliwi, którzy…” („Heureux qui comme”). Lokator. Kraków 2021.

logo_gray

ART PAPIER 15 czerwca 12 (420) / 2021

„Mama Mordercy” Ida linde – Zyta Rudzka „Książki. Magazyn do Czytania”

mamamordercy_OKLADKA_480x195
Czytanie „Mamy mordercy” to czarna turystyka, wyprawa do miejsca zbrodni. Śladem zła podróżuję do Szwecji. Plan wyprawy wyznacza mi tajemniczy bedeker.

Pierwsze zdanie: „Mój chłopiec zapytał mnie: czy kochałabyś mnie gdybym kogoś zabił?”.„Mój chłopiec” – tak właśnie mama mówi o dorastającym synu. Wygląda na to, że nie jest to dzieciak z Bullerbyn.

Północny kraj zwiedzam z Henriettą, samotną matką, sekretarz redakcji w wydawnictwie. Jest zmęczona. Nie ma w niej nic ze stereotypu radosnej Szwedki, bezpruderyjnej nudystki. Pozostaje w celibacie, nosi obrączkę po babci, by odstraszyć ewentualnych ochotników, których zresztą ewidentnie brakuje.

„Przewiercała mnie absolutna samotność”, wyznaje. Wyczuwam klasyczne bergmanowskie dzieciństwo.

Przywołuje moment z przeszłości, kiedy jej syn z kolegą zabił ptaka: „Położyli kamień na puszystej główce i przycisnęli, aż pękła”. Ten odgłos pęknięcia wyznacza dla mnie rytm opowieści, powściągliwy, zagadkowy. Historia przywabia „głosem jakby zamkniętym w puszce”.

Czytałam tę książkę wielokrotnie. Co mnie do niej ciągnie? Ta niewielka powieść pisana pozornie prostym stylem przypomina szwedzki domek, skromny i uroczy, który niestety posiada również piwnicę – utkniemy w niej na dłużej, niż chcemy.

Szybko orientuję się, że specjalnością mojej przewodniczki jest dezinformacja turystyczna. Henrietta bardziej zataja, niż wyjawia, myli tropy, tworzy fałszywe poszlaki. Opowiada sen, w którym zgłasza się na ochotnika, żeby umrzeć. Na jawie szoruje ciało pod prysznicem szczotką do ziemniaków, co zaspokaja mój turystyczny voyeryzm.

Powieść Linde przenosi do krainy legendarnej czystej przyrody, ale nieustannie zwiedzam klaustrofobiczne osiedle wieżowców na dawnym terenie wojskowym. Po chodniku gonią dwa szczury. Plac zabaw, któremu „odjęto huśtawki”, opisany jest jako szkielet, co uruchamia we mnie haj czarnej turystyki. To tu, na blokowisku, mieszka Henrietta. Gości mnie – czy raczej: więzi – w swoim dwupokojowym mieszkaniu. Klimat Ikei z lat 90. To nie jest zamierzony vintage. Moja przewodniczka sypia na rozkładanej kanapie, mebel zbyt często pozostaje w tej pozycji również za dnia. W pokoju mordercy – sprana dziecinna kołdra we wzorek boiska do koszykówki. Kiedy syn wstaje z krzesła, matka w jego oparciu znajduje małe pęknięcie. „Jeśli drewno by żyło, wypłynęłaby ciecz”.

Ludzie odsuwają się od mamy mordercy, jakby syn wyssał zbrodnię z mlekiem matki. Henrietta już nie wychodzi wieczorem ze znajomymi. Ale nagle w tej surowej podróży po północnym kraj pojawia się coś na kształt niespodziewanej atrakcji turystycznej. Co porabia mama mordercy, która jedzie do więzienia na widzenie z synem? Poznaje inną mamę mordercy. Na imię jej Grace. Pomiędzy Szwedkami wybucha latynoskie pożądanie. Henrietta i Grace to ogień pod lodem. Czuję „gazowaną krew, którą potrafi obudzić tylko skóra drugiego człowieka”.

Love story uruchamia inną scenerię. Pojawia się dom Grace – duży, jasny, z wielkim ogrodem, nad jeziorem. Jest nawet prywatny pomost. Cóż, jest wszystko. Nawet narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Programowo skromny, jak wszystko w Szwecji.

„Mamę mordercy” można czytać jak historię popsutego losu, samotności, dojmującej osobności, macierzyństwa. To szwedzki stół: bierze się to, na co ma się ochotę.

OriginalPhoto-596741226.999401„Mama mordercy”, Ida Linde,
przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Książki. Magazyn do Czytania” 3/2021

Agnieszka Taborska – Archipelagi Rolanda Topora

TABORSKA_COVER_front+

FERNANDO PESSOA „HETERONIMY. Utwory wybrane”

Pessoa_heteronimy_front


Pessoa_heteronimy_tyl

Fernando Pessoa
„Heteronimy. 
Utwory wybrane”
Wybór i przekład: Wojciech Charchalis
PIERWSZE POLSKIE WYDANIE
Wydawnictwo LOKATOR 2021
ISBN: 978-83-63056-76-6
koszyk>>> tylkodobreksiazki.pl

Wiele postaci zawartych i opisanych w tej antologii to autorzy wymyśleni przez Pessoę w czasach wczesnej młodości, by nie powiedzieć w dzieciństwie. Znakomita ich część też nie napisała wiele więcej niż umieszczono w niniejszej książce. Pozostaje to jednak bez znaczenia, bo choć upada megalomański mit monstrualnie płodnego poety, to w dalszym ciągu pozostaje prawda o genialnym poecie, którego trzy heteronimy stworzyły dzieło wielkie.
[Wojciech Charchalis]

Fernando Pessoa i 24 Heteronimy, m. in.: Charles Robert Anon, Carlos Otto, Joaquim Moura Costa, Vicente Guedes, Eduardo Lança, Maria José, David Merrick, António Mora, Henry More, Gaudêncio Nabos, Coelho Pacheco, dr Pancrâcio, Pantaleão, Alexander Search, Jean Seul, Bernardo Soares…

dystrybucja: motyleksiazkowe.pl / platon.com.pl / ateneum.net.pl / azymut.pl / liber.pl

ARCHIPELAGI ROLANDA TOPORA

roland_topor
TABORSKA_COVER_front+AGNIESZKA TABORSKA
„Archipelagi Rolanda Topora”

pod redakcją PIO Kalińskiego
Wydawnictwo Lokator 2021
X Tom Serii Anachronicznej
ISBN: 978-83-63056-77-3
koszyk>>> tylkodobreksiazki.pl”

„Archipelagi Rolanda Topora” Agnieszki Taborskiej to bardzo osobista opowieść o kultowym artyście oraz przyjaźni między pisarką a tytułowym bohaterem. Po raz pierwszy spisane wspomnienia i anegdoty o autorze „Chimerycznego lokatora” porwą nie tylko miłośników filmu Polańskiego. Poświęcona życiu i twórczości Topora książka przywraca czytelnikom arcyważnego dla tylu pokoleń rysownika i pisarza, którego powieści, opowiadania i sztuki teatralne są na polskim rynku od dawna wyczerpane.

Chęć posiadania czytelników sprawia, że tłum zaczyna się lubić! Mówiąc poważnie, nie uważam, aby liczba czytelników była najważniejsza. Każdy pisarz ma do wyboru dwie drogi: albo pisać dla masowego czytelnika, starając się zaspokajać potrzeby rynku, albo pisać to, na co ma się ochotę, wierząc, że rozsiani po świecie ludzie o podobnej wrażliwości stworzą wystarczające grono odbiorców. Ten drugi wariant wymaga więcej czasu, zanim zyska się swojego czytelnika. Ja jednak wierzę w taką politykę archipelagów”. – Mówił Roland Topor w wywiadzie przeprowadzonym przez Agnieszkę Taborską, w 1994 roku w Paryżu.

My też w nią wierzymy, dlatego najnowsza Antologia twórczości legendarnego pisarza i skandalisty, autorstwa Agnieszki Taborskiej pisarki i przyjaciółki Artysty ukaże się pod tytułem „Archipelagi Rolanda Topora”.
Szerokie studium postaci porozciągane pomiędzy wyspami absurdu, humoru, obżarstwa, lenistwa i piosenki, przyprawione szczyptą pikanterii ze strony autorki książki, miejmy nadzieję zadowoli gusta spragnionych czytelników.

Z racji że Roland Topor miał nie najlepsze zdanie o wydawcach:
Oczywiście wydawcy są najczęściej chciwymi złodziejami, którzy mało płacą i chcą jak najwięcej zarobić. Co pewien czas zdarzają się jednak wyjątki.
Książka wyjątkowo ukaże się nakładem Wydawnictwa LOKATOR. Książek szukajcie w dobrych księgarniach kameralnych lub w naszym sklepie internetowym: tylkodobreksiazki.pl

dystrybucja: motyleksiazkowe.pl / platon.com.pl / ateneum.net.pl / azymut.pl / liber.pl


Projekt dofinansowano ze środków Ministra logo_mkidnKultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19.11.2009 r. o grach hazardowych.

RACJE – rozmowy o poezji wydanej.

206356676_10161042748284992_3087601703633702053_n
RACJE – rozmowy o poezji wydanej.
Ile wyrazów można ułożyć z liter w słowie Kefalonia? Co dzieje się z człowiekiem, gdy to, co zaplanuje,spełni się na odwrót? Kim jest Maszynowa Dziewczynka i dlaczego chce umrzeć?
W 2006 roku Ida Linde zadebiutowała tomem poetyckim „Testament Maszynowej Dziewczynki” – opowieścią o traceniu, mierzeniu się z rzeczywistością i swoimi oczekiwaniami wobec niej.
Do rąk polskiego czytelnika tom w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej trafia w tym roku, piętnaście lat po premierze, jako szósta książka szwedzkiej pisarki, która przyzwyczaiła nas do odważnych, poruszających opowieści na styku poezji i prozy, w których główne tematy stanowią śmierć, macierzyństwo, relacje ze światem i z własnym ciałem.
Zapraszamy na rozmowę o tym, czego pragnie Maszynowa Dziewczynka i co za sobą pozostawia w tej (pozornie) niewielkiej książce, od której rozpoczyna się poetycka droga szwedzkiej pisarki.
Trzecie spotkanie z cyklu Racje czyli rozmowy o poezji wydanej, odbędzie się
8 lipca o godzinie 20 w księgarni Lokator. (Mostowa 1).
Prowadzenie: Olga Sabała.
20_LOKATOR-kopiaUnknownmkdnis logo_finał
Cykl stanowi część projektu dwudziestolecie Lokatora.
Cykl jest częścią projektu Krakowskie Księgarnie na Medal.
Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu

RACJE – rozmowy o poezji wydanej.

Racje__alfabet_warstwy
Antonówki istnieją, borówki istnieją, kasztany, drozdy, tlen, miłość i wiersz. Modlitwa o śmierć istnieje, bomba wodorowa istnieje, drzwi bez domu, zbrodnia, krzyk i strach.
Harmonia świata w całej jego złożoności, skonstruowana jest z wielowymiarowych, wynikających z siebie układów. Odnaleźć w nich można matematyczną precyzję. Z takiego rozumienia rzeczywistości wyrasta poruszający tom alfabet autorstwa Inger Christensen. Ta poetycka opowieść opiera się na matematycznym ciągu Fibonacciego – ilość wersów w poszczególnych wierszach odpowiada kolejnym cyfrom i liczbom ciągu, a rozrastające się utwory ułożone są w porządku alfabetycznym. W poszukiwaniu sensu, czułym, wnikliwym dostrzeganiu kolejnych warstw rzeczywistości, towarzyszy autorce język poetycki – łagodny, wrażliwy, a przede wszystkim brzmiący. Pulsujące utwory, oparte na ścisłych zasadach, są próbą oddania żywej struktury świata, w której człowiek nie jest osobnym bytem, lecz stanowi część większej całości i jako taki, jest za nią współodpowiedzialny.
Rozmowy istnieją i sensy i racje i dyskusje – i na taką dyskusję wokół tomu alfabet Inger Christensen, o języku, o poezji, brzmieniu, harmonii i współodpowiedzialności za świat serdecznie zapraszamy.
Drugie spotkanie z cyklu Racje czyli rozmowy o poezji wydanej, odbędzie się 17 czerwca o godzinie 20 w księgarni Lokator (ul. Mostowa 1).
Prowadzenie: Olga Sabała.
Ilość miejsc jest ograniczona obostrzeniami sanitarnymi.
Zgłoszenia prosimy wysyłać na adres mailowy: o.sabalaa@gmail.com

20_LOKATOR-kopiamkdnis logo_finał
Unknown

 

 

Cykl stanowi część projektu dwudziestolecie Lokatora.
Cykl jest częścią projektu Krakowskie Księgarnie na Medal.
Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury Dziedzictwa Narodowego i Sportu

Liliana Hermetz – ZNAK – Miłosna Wojna Stulecia

Oblubieńcy w kryzysie
1

Lamenty nad utratą uczucia, które kiedyś łączyło parę intelektualistów i – jak wszystkim kochankom – wydawało się niezniszczalne, to w planie estetycznym jedne z bardziej dojmujących fragmentów Miłosnej wojny stulecia. Nadają tekstowi wyjątkowość, ponadczasowość i sytuują go wśród dzieł kultury wysokiej, z której Ebba Witt-Brattström czerpie pełnymi garściami, a które pojawiają się w tekście właściwie spontanicznie.

Ebba Witt-Brattström, autorka kilkunastu książek i wielu artykułów o literaturze, profesorka uniwersytetu w Helsinkach i znana feministka, lubi mówić o Miłosnej wojnie stulecia, czyli o swoim literackim debiucie wydanym w Szwecji w 2016 r., jako o autofikcji. Pisząc powieść-poemat o rozpadzie wieloletniego małżeństwa dwojga inteligentów, nie mogła przecież nie przewidywać, że ich pierwowzory łatwo da się „namierzyć”. Ebba Witt-Brattström i Horace Engdahl – Pan i Pani Kultura (jak złośliwie pisała czasem szwedzka prasa) to przecież „intelektualiści celebryci” (gatunek rzadko w Polsce występujący, ale w Szwecji taki istnieje, i niech będzie, że to dlatego, iż jest tam Akademia Szwedzka).
(więcej…)